Rynek wtórny nie zawsze oznacza stare budownictwo.
Wiele osób, słysząc „mieszkanie z rynku wtórnego”, od razu myśli o wielkiej płycie, starszym bloku albo kamienicy wymagającej remontu.
Tymczasem rynek bardzo się zmienił.
Coraz większą część ofert z drugiej ręki stanowią mieszkania w budynkach oddanych zaledwie kilka lat temu. Według danych Otodom blisko 15% ofert na rynku wtórnym dotyczy budownictwa po 2020 roku.
To ważna informacja dla kupujących.
Dlaczego?
Bo takie mieszkanie może łączyć zalety rynku pierwotnego i wtórnego:
– jest stosunkowo nowe,
– często ma nowoczesne części wspólne,
– można je obejrzeć „na żywo”,
– zwykle łatwiej ocenić otoczenie i sąsiedztwo,
– często da się szybciej zamieszkać niż w inwestycji w budowie.
Ale jest też druga strona medalu.
Prawie nowe mieszkania na rynku wtórnym bywają wyceniane bardzo wysoko. Sprzedający często doliczają koszt wykończenia, inflację, wzrost cen w okolicy i własne oczekiwania.
Dlatego przy zakupie nie warto kierować się samym hasłem: „nowe”, „prawie nowe” albo „rynek wtórny”.
Trzeba porównać konkretną nieruchomość z alternatywami:
– od dewelopera,
– z rynku wtórnego,
– do remontu,
– gotową do wejścia.
Czasem lepszym wyborem będzie nowe mieszkanie od dewelopera.
Czasem kilkuletnie mieszkanie z rynku wtórnego.
A czasem starszy lokal w świetnej lokalizacji.
Najważniejsze, żeby porównywać realną wartość, a nie samą etykietę oferty.
Warszawski Agent Nieruchomości
Pomagamy kupić bezpiecznie, sprzedać skutecznie: mieszkania, domy, działki.
🌐 www.warszawskiagent.pl
📞 +48 607 477 277
#rynekwtórny #mieszkanie #kupnomieszkania #nieruchomości #Warszawa #warszawskiagent
Źródło: Otodom podał, że blisko 15% ogłoszeń z rynku wtórnego dotyczy budownictwa po 2020 roku.
